Kataklizm zwykle poprzedzają znaki…

Hanna Sztuka

Drodzy Koledzy, Przyjaciele!

Kataklizm zwykle poprzedzają znaki, gniewne pomruki natury, która ostrzega przed wybuchem. Trzęsienie ziemi w stadninach państwowych także poprzedzały szmery i plotki, ale nie chcieliśmy w nie uwierzyć. Przez ostatnie 15 lat za każdą zmianą ekipy rządzącej drżeliśmy o Janów, Michałów i Białkę, ale zawsze jakoś przechodziło obok. Aż przyszła „dobra zmiana”.

Najpierw szok i niedowierzanie. Potem lęk, żal, ból i współczucie dla ludzi. Dzisiaj już także gniew. Gniew ludzi związanych z hodowlą koni arabskich oraz jej miłośników w Polsce i na całym świecie. Gniew ludzi, którzy nie mogą zrozumieć dlaczego politycy z zimną krwią i pełną świadomością konsekwencji rujnują zbudowaną przez wiele pokoleń Polaków hodowlę koni czystej krwi arabskiej. Hodowlę uznawaną za najlepszą na świecie. Hodowlę, z której Polska słynie od ponad 250 lat i której korzenie w rodowodach koni sięgają czasów kiedy w Polsce rządzili Jagiellonowie. Hodowlę, z której dumni są również Polacy, którzy się końmi niespecjalnie interesują, ale wiedzą, że polskie araby są najlepsze na świecie. Tak dobrze czuć się dumnym i docenianym. Niewiele mamy w Polsce marek rozpoznawanych w każdym zakątku świata, ale nasze konie arabskie takie właśnie są. Pani Izabella Zawadzka mawiała, że konie arabskie to Rolls-Royce polskiego eksportu. Konie arabskie to nie tylko piękne i szlachetne zwierzęta, ale cała kultura i wielowiekowa tradycja ich hodowli. Burzliwa historia naszej Ojczyzny sprawiła, że po przejściu dwóch kolejnych wojen światowych i jednej bolszewickiej rewolucji, w Polsce w roku 1946 pozostały 54 klacze czystej krwi arabskiej i kilka ogierów. Z tych cudem ocalałych z pożogi klaczy udało się naszym niezapomnianym Hodowcom stworzyć dzisiejsze stadniny państwowe, a co równie ważne przechować i przekazać tradycję i wiedzę , która jest naszym kulturowym dziedzictwem. W latach 90-tych, kiedy zaczęła odbudowywać się hodowla prywatna, rola stadnin państwowych została zdefiniowana jako zabezpieczająca bezcenny materiał genetyczny. To w nich przechowywana jest tradycja hodowli koni i przez ludzi, którzy swoją wiedzą przekazaną im przez poprzednie pokolenia dzielą się ze współczesnymi hodowcami.

Dzisiaj w obliczu zmiany jaka nastąpiła w zarządach stadnin widać, że ciągłość tradycji zostanie zerwana. Mniejsze znaczenie ma, że zostanie sprzedany niepotrzebnie któryś z cennych koni . Tu chodzi o całą filozofię zachowania ciągłości hodowli, również w jej historycznym wymiarze. Z całym szacunkiem dla nowo powołanych osób – nie są one w stanie takiej ciągłości zapewnić, ani nawet w krótkim czasie się tego nauczyć, bo to wymaga długich lat ciężkiej pracy, doświadczenia i tego szczególnego daru od Boga, który ludzie nazywają talentem. Każda z odwołanych osób ma talent, wiedzę i doświadczenie. Są oddani swojej pracy od tak wielu lat, że większość ludzi którym służyli radą już nie pamięta od kiedy. Jerzy Białobok i Marek Trela jako hodowcy wznieśli polską hodowlę na wyżyny o jakich nikomu z nas się nie śniło. Razem z Anią Stojanowską tworzyli zespół skutecznie promujący polską hodowlę na arenie międzynarodowej. Dzięki aukcji Pride of Poland ceny polskich koni stale rosły, rosło też zainteresowanie klientów, czego świadectwem są wyniki ostatnich aukcji . Pośrednio korzyści z tego sukcesu czerpała również hodowla prywatna. Promocja i sukcesy polskich koni arabskich ze stadnin państwowych wpływały za cały polski rynek.

Z wielkim bólem i smutkiem słucham o niegodziwych zachowaniach niektórych kolegów hodowców. O części podobno dopiero się dowiemy. Nowa ustawa o wyścigach może być tym samym dla wyścigów co zmiana zarządów w stadninach dla hodowli. Jestem w stanie pojąć bezrozumny aparat polityczny, ale kalanie własnego gniazda jest dla mnie niewyobrażalną podłością. Panowie i Panie – tajni współpracownicy „dobrej zmiany” jeśli to się potwierdzi przejdziecie do historii. Zapewniam Was, że My ludzie którzy możemy bronić naszej polskiej hodowli jedynie piórem zadbamy o to aby nigdy o Was nie zapomniano. Pamiętajcie! Co się napisze atramentem, tego nikt nie wyrąbie toporem. Doczekacie się wyroku historii!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.